Domy z lawy

.
Do Syrakuz mogę dostać się tylko przez Katanię. Przez większą część jazdy nad mijanym krajobrazem majaczy góra gór, szary, zamglony stożek.
.
Dojeżdżam. Upał coraz silniejszy, potrzebuję śniadania, ale lokalsi pukają się w nadgarstek, ze osteria otwarta dopiero w południe. Przez chmarę pędzących we wszystkie strony skuterów przebijam się do cichej uliczki. Dwa spokojne skrzyżowania i znikąd gwar. Targ. Straganiarze śpiewają nad zwiezionymi owocami i carne. Biorę torbę świeżych fig i z ciabatę mokrą od farszu.
.
Miasto pod wulkanem. Czarne mury kamienic przypominają, że surowce najlepiej czerpać z okolicy. Ostatnia erupcja była raptem dwa lata temu, ale nie wydaje się to tutejszym przeszkadzać. Nowe osiedla na przedmieściach wczołgują się na sine zbocze.
.
Swatch konduktora spieszy o przynajmniej kwadrans w stosunku do wszystkich zegarów na dworcu, ale to mnie się obrywa, że „cały pociąg musiał na mnie zaczekać”. Andiamo.
Reklamy

Tagi:

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s


%d blogerów lubi to: