O tym, jak się zużywam

Śniło mi się, że z kijem w ręku biegnę przez ciepły, południowy las. Pełno w nim powalonych pni i niebezpiecznych wykrotów. Wdrapuję się na skarpę, w zaroślach odnajduję mur. Obchodzę go sprawnie i staję przed blaszanym, jakby wojskowym barakiem a’la Lost. Drzwi.

W głębi pomieszczenia dostrzegam starą, pochyloną nad stołem kobietę. Nie pozwala mi wejść, lecz od razu wstaje i podchodzi. Mówi, że mnie oczekiwała. Jest wiekowa, ale znajoma. Ze studiów? Ale…

Patrzę na swoje dłonie, które w ciągu kilku chwil zwiotczała skóra obejmuje niczym sfatygowany futerał. Nie mogę uwierzyć, jak szybko pokrywają się brązowymi cętkami, które do tej pory widziałem na cudzych fotografiach.

Do kobiety dołączają może dziesięcioletni chłopiec i dziewczynka. Przyglądają mi się z zainteresowaniem.

Pytam, dokąd mam teraz pójść. „Do miejsca, gdzie jest najwięcej przestrzeni”. Odwracam się i schodzę na podwórko, niedaleko ściany baraku znajduję olbrzymi krater. Wiem, że za chwilę zabraknie mi sił, żeby dowlec się do niego i osunąć w ciemność.

(W tle np. Pornopop)

Advertisements

Tagi:

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s


%d blogerów lubi to: