Z osła

Parę godzin przed Negoiu

Wskakuję tu jak już wydobyłem się z jesiennej pleśni. Pamiętacie Fight Club?

Na zdjęciach z Fogaraszy odnalazłem dziś swojego zwierza. Tego co to słońce lubi i powierzgać czasem. Jeśli coś do tej pory osiągnąłem, to dzięki niemu.

Niestety, jak co roku, w okolicach września znów zrzucił mnie z grzbietu i padłem pastwą małości własnej i odbierających chęć do działania nonsensów. Do świąt pozostawałem więc pod staranną opieką zwierza z gatunku Marazmus, głaskał mnie głaskał, a z gęby śmierdziało mu wilgocią jakąś.

Kolejny styczeń. Budzę się i wystawiam nos za drzwi. Przez mróz i śnieżycę czuję, jak znów zbliża się nowe.

Reklamy

Tagi:

Jedna odpowiedź to “Z osła”

  1. solas Says:

    Wrono, tu Zosia/DublinDok. Bys dal adres gazetowy (masz mojego mejla, masz) to bym Ci wyslala kluczyk do schowka ;-)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s


%d blogerów lubi to: