Turnul Negru

Jeszcze w Budzie

W budzianskiej lazni Rudas zegar zatrzymal sie przed II wojna. Obsluga sklada sie z dwoch wasatych krasnali w bialych kitlach. Pierwszy jest mily i pokazuje droge do szatni, drugi jest mrukliwy i otwiera szafke na ciuchy. Kluczyki ma zawsze przy sobie, za co trzeba mu rzucic 100 forintow przy wyjsciu.

Basen to zabytek, od sklepienia i galerii, przez prysznice, po ludzi, ktorzy tam przychodza. Przesuwalem sie niesmiala zabka wsrod 80-letnich staruszkow. Garbata babunia wyrznela we mnie lokciem, kiedy niechcacy wplynalem na jej niewidzialny tor plywacki. W saunie pachnialo mieta.

Po poludniu wyjezdzam z Budy. I na dworcu Neplihet niemila niespodzianka: kasjerka probuje ukrasc mi 20 euro. Jej sposob na kieszonkowe: sprzedac bilet, ktory mozna kupic wylacznie u kierowcy, a kiedy spocony turysta 5 minut przed odjazdem przybiegnie z awantura, powiedziec, ze moze zwrocic tylko polowe forsy. Wsciekly zrzucam plecak i probuje to wyjasnic – dziewczyna „dzwoni” do swojego przelozonego, kaze czekac, jedyny autobus do Braszowa w tygodniu odjezdza. Z pomoca innej kasjerki udaje mi sie odzyskac cala kwote.

Jade do Kluzu. Bus – pelny, kierowca robi grozne miny, ale z pomoca rumunskiego studenctwa wracajacego z jakiegos festiwalu udaje mi sie wsiasc. Na tylnym siedzeniu niesamowicie wystrojona Romka. Dzieciaki sa przemile, dowiaduje sie ze jestem oczywiscie w lepszej cz. Rumunii, a ludzie ze stolicy i poludniowo-wschodniego regionu sa inni i trudno sie z nimi dogadac. Dostaje wizytowke, mamy sie spotkac nazajutrz. W hostelu zonk: nie ma miejsc. Ide do polecanego przez przewodnik Continentala – opuszczony, pijana czterdziecha ze schodkow zaprasza do siebie. Biore taksowke, jezdzimy po calym miescie z wytatulowanym chlopakiem, ktory szczerzy sie, wspominajac niedawne zwyciestwo Stiely nad Zaglebiem. W koncu k. drugiej znajduje smutny i drogi pokoj w hotelu na uboczu.

Kluz-Napoca

Wyglada na to ze w Rumunii obowiazkowo nosi sie dzieci na rekach, dopoki nie pojda do przedszkola. Wszyscy jedza pizze, a zawijane placki z fastfoodow smakuja jak z restauracji. Szukajac cepelii wypatruje kilka starych kobiet w chustach i facetow w kapeluszach, co pewien czas mijam Romow, ktorzy nie chca mi powrozyc. Wokol ten spiewny ni to hiszpanski, ni to wloski, rozumiem pojedyncze slowa. Wszedzie papierosy, lokalsi pala je nawet na stacjach benzynowych. Sporo kundli, sex shopy, kafejki z przetpotopowymi komputerami, na do drugim rogu szulernie. W kosciele kobiety w chustach wycalowuja swiete i mocno pozlacane obrazki. Na tylach gmachu, na trawniku spia bezdomni.

Brasov, sambata

Wizytowke niestety gubie. Pozytek z tego taki, ze nazajutrz udaje mi sie wstac z kurami o piatej na busa do Brasova. Kierowca w typie Hlaski, ma na policzku brzydka blizne, duzo gestykuluje i serdecznie sie smieje. Pierwszy rzad od razu zaczyna z nim gadac, po drodze dosiadaja sie kolejni pasazerowie, w tym chuda jak patyk, energiczna kobitka (z troche mniejsza blizna) i flegmatyczna staruszka we wzorzystym kapeluszu. Prawie udaje mi sie zrozumiec jeden dowcip :] Torby siegaja kierowcy do ramienia.

Przytulony do zalesionej sciany Karpat. Niemcy nazywaja go Miastem na Wschodzie. Wg „Bezdrozy” to najdalej w strone Orientu wysuniety bastion lacinski. Ciasne uliczki wspinaja sie stromo w gore, nad dachami stercza biale baszty (turnul), w tle gesto zalesione zbocza. Wszedzie pyl, co krok pracujace w upale ekipy budowlancow. W Czarnym Kosciele przez balustrady przewieszone kilkusetletnie dywany z Turcji.

Ze szczytu sterczacej cwierc kilometra nad miastem Tampy widok jak na makiete. Brama (Poarta) Shei wyraznie dzieli stary Brasov na uporzadkowane w kwartaly, saksonskie centrum, i kompletnie zabalaganiona dzielnice pod lasem. Obok odrestaurowanych fortyfikacji korty.

Spotkany na tarasie Hiszpan (informatyk-motocyklista) przekonuje do Turkow w Unii. I opowiada o opuszczonym, ormianskim miescie Ani, gdzie wsrod ruin rozsypuja sie ostatnie trzy koscioly.

Reklamy

Tagi:

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s


%d blogerów lubi to: