
- Kup samochód w Kielcach
- Zbierz dokumenty (zarejestrowany w Opolu)
- Zwolnij się z pracy i podjedź pod urząd. Zaparkuj (6 zł)
- Odkręć tablice (5 zł)
- Zapłać za rejestrację, skseruj dokumenty, postój w kolejce (200 zł)
- Porozmawiaj z chłopakiem z Bramki – dowiesz się że “będzie Problem”. Albowiem:
- nazwisko na dowodzie rejestracyjnym (1998) “Kowalska”
- nazwisko na umowie sprzedaży (2007) ”Kowalska-Poruta”. Znaczy pani wyszła za mąż. - Przejdź do Okienka i zmierz się z Urzędniczką Wydziału Komunikacji w Poznaniu (UWKwP).
- Kto pana tu wpuścił?!
- ?
- Wysoki czy niski?!
- (Złośliwie) Średni.
UWKwP wzburzona opuszcza stanowisko i rąbiąc obcasami przemaszerowuje biuro w poszukiwaniu winowajcy. Wraca po pięciu minutach, wyraźnie zadowolona:
- Przecież kolega powiedział, że będzie Problem.
- Proszę pani, oboje wiemy, że Kowalska wyszła za mąż po zarejestrowaniu tojoty. Dokumenty to pokazują.
- Przecież pan Burczyński go nie zarejestrował!
- To już proszę powiedzieć jemu, nie mnie.
- (Zaciska wypomadowane usteczka) Nie zarejestruję tego samochodu.
- …
- Potrzebuję oświadczenia strony, że dokumenty nie są fałszywe.
- Proszę pani, Kowalska (Opole) sprzedała auto Burczyńskiemu (Kielce) w 2007 roku. Ja (Poznań) jestem 3. właścicielem – nie mam kontaktu z tą panią.
- Nic mnie to nie obchodzi. To pan kupował auto. To pańskie ryzyko.
Hm, jeśli pani Kowalska-już-Poruta kopnęła sobie w kalendarz, to znaczy że mam zezłomować kupioną tydzień temu corollę?
14 kwiecień 2009 o 4:44 |
omamo
myślę, że powinieneś zarejestrowac autko pomimo wszelkich przeciwności losu a następnie zlikwidować wszystkich poprzednich właścicieli, aby nie prowokować losu na przyszłość. nie wiadomo, kiedy i co będziesz musiał udowadniać… jakbyś chciał kupić mieszkanie, to podobnie.
14 kwiecień 2009 o 5:12 |
Kocham ten kraj.
15 kwiecień 2009 o 8:25 |
W sobotę byłem w Opolu. Wspólnie z panią mężatką i mężem i kilkuletnią córą pośmialiśmy się z naszej administracji i wypisaliśmy świstek.
A wczoraj u Okienka okazała się inna bieda. Na przeglądzie auto waży pół tony mniej niż w starym dowodzie. Na szczęście nie trafiłem na automat vide 1. wizyta. Dziewczyna użyła szarych komórek i stwierdziła, że to ludzki błąd, po czym uśmiechnęła do mnie po raz pierwszy :]
20 kwiecień 2009 o 3:28 |
czyli wszystko dobrze. bo mogli też chcieć porozmawiać osobiście z panem Toyodą.