Crash test

By wroniegniazdo

img_28783

 

Po trzech miesiącach używania dróg i autostrad autor bloga rozbił się koło Łodzi. Otóż w niedzielę wieczorem wracał ze szkoły A2 i mimo wściekłej śnieżycy wyprzedził kolumnę, 

- wpadł w poślizg przy 120

i zamienił escorta na lecący w poprzek drogi pocisk.

Samochód jest na złom. Poduszka nie raczyła wyskoczyć, a mnie nawet nie został siniak na pamiątkę. Wychodzi na to, że zebrałem doświadczenie, po czym wezwałem lawetę i dokończyłem trasę pociągiem.

Nie róbcie tego w domu.

Odpowiedzi: 9 do “Crash test”

  1. skem mówi:

    hmmm dźwięku darcia blachy nie zapomina się nigdy… nikomu nie polecam

  2. pajeczaki mówi:

    szkoda samochodu, ale najwazniejsze, zes caly! :)

  3. giera mówi:

    masakra na masce
    ale kosci cale, to spoko

  4. jonatankoot mówi:

    No trudno, ale skoro siniaka nie ma, to znaczy, że poprzedni właściciel jednak pomógł ;)

  5. wroniegniazdo mówi:

    Poprzedni właściciel był 83-letnim duchownym. Trzy tygodnie zajęło mi opróżnienie samochodu z plastikowych różańców i fajansowych jezusków :]

  6. Zosia mówi:

    Zostales lekko ostrzezony. Z powrotem wkladaj te jezuski i rozance, bo nastepnym razem nie bedzie tak przyjemnie.
    Czy to znaczy, ze wrociles?

    Wrociles, tak?

  7. wroniegniazdo mówi:

    Tak! Wróciłem. Wyswobodziłem się z pęt materializmu, zabrałem Freda, który ocalał przycupnięty na szybie, i ruszyłem szukać wiatru w polu.

  8. Zosia mówi:

    No.

    Ja tez chce.

  9. pajeczaki mówi:

    83-letnim duchowny… o cholera :D to wrecz anegdotyczne!

Dodaj komentarz